ciąża
Ciąża

Ciąża oczami faceta

Jeśli byłyście w ciąży na pewno wiecie, że ten okres jest burzą hormonów, przynajmniej tak moja żona usprawiedliwiała swoje “humorki”. Ciąża to okres ciężki dla kobiety. Z jednej strony boi się czy wszystko robi dobrze, martwi się o swoje nienarodzone jeszcze dziecko, które powoli kiełkuje w jej ciele. Z drugiej strony cieszy się wraz z swoim partnerem, że będą mieć “małego dzidziusia”. Jeszcze nie wiedzą jakiej jest płci, ale to nie jest ważne, przynajmniej w pierwszej kolejności.

Nie raz można usłyszeń, że mężczyzna się nie przejmuje, że nie angażuje się. Jeśli jest to świadoma decyzja obojga, to takie same rozterki ma także partner. Przejmuje się o zdrowie swojej ukochanej jak i małego “baby” Wzruszające jest dla niego każda nowa informacja na temat dziecka i jego rozwoju w brzuchu mamy. Już pierwsze USG maluszka to wielkie przeżycie dla męża, jeśli zgłaszamy się na nie po 10 tygodniu ciąży bicie serduszka dziecka jest dobrze słyszalne. Jest dość szybkie jakby nerwowe. Usłyszawszy je byłem bardzo radosny tak jak i moja partnerka, lecz bicie serduszka wydawało mi się bardzo szybkie, hah lekarz uspokoił mnie, że wszystko jest dobrze, później doczytałem że w tych tygodniach serce bije około 170 razy na minute.
Więc tak Partner tak samo przeżywa i martwi się jak kobieta.

Moim zdaniem mężczyzna kocha swoje dziecko bezwarunkowo, przynajmniej ja sobie inaczej tego nie wyobrażam. Chciałem być zawsze ze swoją partnerką jak i dzidziusiem, towarzyszyć jej w prawie każdym momencie. Pomaganiem jej jak tylko mogę, przecież to ona teraz w pewnym sensie się “męczy” dla nas. Kobieta w tym okresie potrzebuje o wiele bardziej bliskości swojego partnera Nie tylko tej cielesnej, lecz przede wszystkim dużo rozmowy na temat samej ciąży jak i spraw, które nastąpią po rozwiązaniu. Szukają oparcia, czują się bezbronne jak nigdy wcześniej.
Jeśli twoja partnerka krzyczy, płacze to znaczy, że musi wyładować swoją frustrację. Po pewnej chwili podejdź przytul i podnieść ją na duchu, w tym trudnym momencie. Taka moja rada… Za uszkodzenia ciała partnera nie odpowiadam 😉

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*