Korsyka
Mama i Tata

Koronawirus, a zawodowy kierowca

Koronawirus w ostatnich tygodniach zbiera śmiertelne żniwo na całym świecie. W Polsce na tą chwilę jest ponad 600 zarażonych i niestety 7 osób zmarły. Nasze Państwo zamknęło granice dla cudzoziemców, a wszystkie osoby, które powracają za granicy muszą odbyć 14 dniową kwarantannę. Oczywiście nie dotyczy to kierowców zawodowych, bo przecież jesteśmy odporni na wirusy i możemy beż żadnych obaw jeździć po Europie. W większości firmy transportowe nie wyposażają kierowców w maseczki, czy żele antybakteryjne. Wszystko toczy się normalnie, bo przecież ryzyko podejmuje kierowca, a nie spedytor czy osoby pracujące na miejscu. W większości firm kierowcy na ten moment nie można opuszczać kabiny, ani wchodzić do biur. Wiele firm nie pozwala kierowcą użyć toalet czy natrysków. Niestety, lecz kierowca jest traktowany jak zło konieczne, bo ktoś musi dowieść towar, a czy zachoruje i zarazi swoją rodzinę, nikogo to nie obchodzi, liczy się zysk.

Wyjazd na Włochy

Trzy dni temu tzn. 12.03.2020 r. wyjechałem na Korsykę. Przejeżdżając przez takie kraje jak Czechy, Austria nie zauważyłem żadnej paniki. W sklepach w przeciwieństwie do naszego kraju można kupić wszystko bez żadnych problemów, nie ma pustych półek. W Austrii w małym miasteczku oddalonym 5 km od Włoch ludzie siedzą przed barami i popijają piwo, dużo osób także odwiedza markety. Jedynym towarem deficytowym są żele antybakteryjne, nie spotkałem ich nigdzie. Dodatkowo po rozmowie z lokalnym mieszkańcem dowiedziałem się, że od 2 tygodni już tego produktu brakuje i nie ma możliwości go dostać, ani w marketach, ani w aptece.

Włochy

Na Włoszech sytuacja jest troszkę inna. Przejeżdżając od przejścia granicznego A -> IT w pobliżu miejscowości Arnodstein, kierując się ku portowi w miejscowości Livorno na pierwszy rzut oka można zauważyć puste autostrady. Brak na nich osobówek, kamperów, czy motorów. Z drogi można zauważyć pozamykane markety oraz opustoszałe parkingi. Za to ciężarówek idzie cała masa, z każdym możliwym towarem.

Na stacjach i parkingach dla ciężarówek można zauważyć osoby chodzące w maseczkach jak i rękawiczkach. Na niektórych są ponaklejane linie wyznaczające odległość od poprzedzającej cię osoby. Na tych co nie ma wyznaczonych punktów, ludzie samowolnie utrzymują 2 metrową odległość od siebie w oczekiwaniu do kasy, czy punktów gastronomicznych. Zaobserwowałem, że osoby które np. kupują obiad, czy inne przekąski na stacjach siadają przy stolikach po kilka osób bez żadnych zabezpieczeń. Zastanawia mnie to po co ktoś utrzymuje odległość co niektórzy mają na sobie maski i rękawiczki jak na koniec siadają po 33 osoby przy stolikach i konsumują zamówione dania, wokół nich także kręcą się osoby, które szukają pamiątek, czy innych rzeczy, które możemy zakupić na Włoskich stacjach.

Promem na Korsykę

Prom miałem przekładany z niedzieli na poniedziałek, następnie gdy dojechałem do portu na wyznaczoną godzinę dowiedziałem się, że prom zamiast na 8 rano został przesunięty na godzinę 14. Kasy z biletami zostały otwarte o godzinie 12:00, można już zaobserwować wdrożone zasady higieny. To kasy można wchodzić tylko po jednej osobie, kasjerka co chwila dezynfekuje sobie ręce środkiem antybakteryjnym. Niestety na parkingu, ani w pomieszczeniach, gdzie oferowane były bilety próżno szukać takich środków dla przejezdnych.

Na promie 90% osób miała na sobie maski i rękawiczki. Cała załoga zacząwszy od osób, które kierują załadunkiem, aż po rejestrację, czy kucharzy. Na promie przy recepcji jak i w restauracji w ogólnym miejscu są dostępne środki odkażające dla każdego – za to wielki plus. Na obiedzie na promach Corsica Ferries jest dostępny tzw szwedzki stół. W ramach bezpieczeństwa przy bufecie są pokazane gotowe dania. Kucharz zbiera zamówienie od klienta oraz zapisuje jego imię. Po kilku minutach, gdy zamówione posiłki są gotowe jest się wywoływanym, a prostu z kuchni wynoszą przygotowane dania. Uważam, że to bardzo dobry pomysł, dzięki któremu możemy ustrzec się przenoszenia koronawirusa.

Na Korsyce, nie widać żadnej paniki, tak jakby nic się nie działo. Sklepy pootwierane, bardzo duży ruch. Na plażach widać biegaczy, czy rodziny spędzające czas nad morzem.

W stronę Anglii

Po rozładunku wróciłem się na Włochy, gdzie miałem załadunek. Na załadunku nie mogłem wyjść z kabiny, tzn. jedynie wyjść otworzyć drzwi od chłodni, a później je zamknąć. Po załadunku zawołali mnie w pobliże biura. Gdzie czekałem jak osoba poda mi CMR do podpisu. Moje miejsce rozładunku mieściło się w Wielkiej Brytanii, dlatego też wyznaczono mi trasę przez Austrię, Niemcy, Belgię, Francję, gdzie miałem się przeprawić promem z Calais do Dover. Po drodze nie spotkałem żadnych kontroli na granicach. Szczególnie zdziwiło mnie ich brak na przejściu granicznym IT -> A. Gdzie stała tylko policja bez żadnych zabezpieczeń i przepuszczała wszystkich, a przecież Włochy to na ten czas stolica Koronawirusa.

Po stronie Francuskiej w porcie Calais nastąpiły małe zmiany. Panie w okienkach, gdzie odbieram bilet na prom miały rękawiczki na sobie. Okienka, które otwierały kiedyś na rozszerz. Teraz dodatkowo na nich została zamontowana “pleksa” z małym otworem, aby podać dokumenty, czy dowód osobisty. Na promie pod armatorem PiO, często nazywanym “pijakiem” jest tragedia. Na promie nie ma dostępnych żeli antybakteryjnych, czystość zostawia wile do życzenia. Nikt nie dezynfekuje stołów, krzeseł, czy klamek. Promy w relacji FR -> UK oprócz kierowców zabierają także autobusy i osobówki, więc liczba pasażerów jest dość duża. Żadna osoba z obsługi promu nie ma na sobie maseczki, czy rękawiczek, każdy siada gdzie chce. W jednym pomieszczeniu nie raz znajduje się 150 osób siedząc jeden przy drugim.

W Anglii miałem rozładunek w Birmingham na firmie nie było żadnych obostrzeń co do zabezpieczania się przed skutkami zarażenia koronawirusem.

Podsumowanie

Podróżowałem po kilku krajach Europy, gdzie nie spotkałem się z większymi trudnościami w przepływie towarów. W wielu krajach do 24.03.2020 roku nie wprowadzono żadnych obostrzeń pomagających w walce z Koronawirusem. Największa możliwość zarażenia kierowcy zawodowego paradoksalnie w mojej ocenie jest na promach, w szczególności relacji FR -> UK oraz w państwach zachodnich, które nie wprowadziły żadnych większych restrykcji, niż w Włoszech. Kraj ten doznał wielkiej tragedii po przez spóźnione reakcje rządu oraz w późniejszym czasie przez własnych obywateli, którzy lekceważyli kwarantanne i inne nakazy. Mam nadzieję, że Polski to samo nie spotka.

Pozdrawiam

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*